Nic dwa razy – moje podsumowanie lutego

Luty był dla mnie szalenie trudnym miesiącem. Z różnych względów. Nie chcę tutaj o nich jednak teraz pisać. Mimo wszystko udało mi się wyjechać na ferie, gdzie nie tylko znalazłam zimę, ale złapałam chwilę oddechu. Niezbyt długą, ale zawsze coś. Teraz staram się wrócić do takiej zwyczajnej codzienności. Medialna panika nie bardzo mi w tym pomaga, bo zawsze gdzieś tam z tyłu głowy czai się obawa, ale próbuję się wyłączyć. Tymczasem zapraszam na podsumowanie lutego. Jak zwykle mam dla Ciebie kilka wartych uwagi filmów i książek.

Nic dwa razy - moje podsumowanie lutego

Książki

Czytelniczo to ja w lutym nie poszalałam. Dawno nie było tak źle. Tylko 3 przeczytane książki. Widać, moja głowa była zajęta zupełnie czym innym.

  • „MistyfikacjaHarlana Cobena była jego literackim debiutem. To się trochę czuje. Niektóre fragmenty są przydługie lub zupełnie niepotrzebne, ale całość jest dobrze napisana. Trzyma w napięciu. Przedstawiona historia świeżo poślubionego męża byłej modelki też jest niezła, choć mało prawdopodobna.
  • „W sieci zł@” Wendy James jest książką o przemocy rówieśniczej, przede wszystkim przemocy psychicznej, również cyberprzemocy. Jest też książką o tym, jak powierzchowne są nasze kontakty, jak tak naprawdę mało się znamy, wreszcie jak mało znamy swoje  dzieci, jak bardzo nami manipulują. Trudno przestać o niej myśleć. 
  • „Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście” to dobra książka. Świetnie napisana. Czuję jednak pewien niedosyt. Mam wrażenie, że dobrze opisuje Kukuczkę jako wspinacza i wszelkie jego dokonania na tym polu, a tylko ociera się miejscami o to, jakim naprawdę był człowiekiem.

"Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście"

Filmy

Przerwa od seriali dobrze mi robi. Wciąż mam na liście kilka, które chciałabym obejrzeć, ale tak dawno nie oglądałam filmów, że mam gigantyczne zaległości. Oglądam więc same dobre filmy i z przyjemnością je Tobie polecam, choć biorąc pod uwagę to, że to nie są nowości, pewnie wszystkie już widziałaś. Ale może nie?

  • „Historia małżeńska” jest jedną z nowości Netflixa i opowiada o rozpadzie małżeństwa. Trudno mi coś napisać o tym filmie, poza tym że bardzo polecam. Jest niesamowity, choć bardzo przygnębiający.
  • „Straight Outta Compton” to historia grupy NWA – popularyzatorów gangsta rapu. Jeśli mówią Ci coś takie nazwy jak Eazy-E, Ice Cube czy Dr. Dre i chcesz zobaczyć, jak to się wszystko zaczęło, ogląda się bardzo przyjemnie.
  • „Green Book” czyli o tym, jak prosty biały cwaniaczek z Bronksu zostaje szoferem czarnego, wykształconego i ekscentrycznego muzyka. Świetny film. 
  • „Najlepszy” mam wrażenie, nie był popularnym filmem. A szkoda. Historia Jerzego Górskiego, wieloletniego narkomana, który zostaje mistrzem świata w podwójnym triatlonie jest naprawdę niesamowita.
  • „Narodziny gwiazdy” to wielki ubiegłoroczny hit podsycany skandalem. Podobał mi się ze względu na muzykę, ale momentami był dla mnie niezrozumiały.
  • „Szklany zamek” jest historią patologicznej rodziny i chorej miłości. Dziwię się bardzo (film jest na faktach), że dzieci wyszły z niej niemal bez szwanku. Jeśli masz Netflixa, polecam.
  • „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” – film o samotnej matce szukającej sprawiedliwości po morderstwie córki. Bardzo dobry, wielowątkowy, z otwartym zakończeniem. Znów polecam.
  • „Parasite” jest najbardziej docenionym filmem ostatnich Oscarów. To koreański dramat pokazujący nierówności klasowe. Szczerze? Zupełnie nie rozumiem zachwytów. Nie mój poziom absurdu.
  • „Grace i Grace” to jedyny serial w zestawieniu. Opowiada historię pokojówki oskarżonej o zamordowanie pracodawcy. Momentami ciekawy, ale jako całość wypada bardzo słabo. Nie polecam. 

Co u mnie

Trudno było mi wrócić do pisania, bo po raz kolejny w laptopie padł mi dysk. Tym razem zepsuł się nagle i tak konkretnie, że aby odzyskać dane, potrzeba było specjalisty. Ten podał taką kwotę, jednocześnie bez gwarancji, czy uda się te dane w pełni odzyskać, że zrezygnowałam. Mam kopię sprzed niespełna 2 lat, kiedy zepsuł się pierwszy dysk. Zawsze coś. Wiem, powinnam częściej kopiować dane, ale mądry Polak po szkodzie. Tylko ciężko mi się teraz odnaleźć. Nie mam ostatnich zdjęć, dokumentów. Już się z tym pogodziłam, ale jeszcze masa pracy przede mną, żeby wszystko sobie odpowiednio poustawiać. Najbardziej mi brak takiej ciągłości. Ja jestem mega  uporządkowana i wszelkie zmiany źle na mnie działają. Wciąż czegoś szukam, a tego nie ma. Smuteczek.

Nic dwa razy - moje podsumowanie lutego

A co u Ciebie słychać? Jak Ci minął luty?