Wakacje w pełni – podsumowanie lipca

Lipiec zaczął się dla mnie od słonecznej pogody, pięknej piaszczystej plaży i słodkiego lenistwa. Dwa tygodnie w raju. Potem już nie było aż tak pięknie, ale było równie ciepło, rodzinnie i dobrze. Takie właśnie chyba powinny być wakacje, prawda?

Kreta, plaża w Stalos

Książki

Przez cały rok zbieram książki w formie elektronicznej, które czytam potem podczas wszelkich wyjazdów, szczególnie tych wakacyjnych. Nie inaczej było teraz. Zaczęłam od „Długiej drogi do domu” Joanny Jax, która okazała się fantastyczną opowieścią o barwnych losach Antoniny Tańskiej. Trochę momentami przypominała mi „Stulecie Winnych”, z których opowiadania przeczytałam później. Jeśli lubicie sagi rodzinne, serdecznie polecam. „Pestki” Anny Ciarkowskiej połknęłam dosłownie w moment, ale to ważna książka o sile słów, łatek które sobie nawzajem przypinamy. Potem miała być lekka „Apteka marzeń” Sochy, która okazała się smutną książką o chorobach dzieci, zdecydowanie nie na wakacje. „Becoming” Obamy początkowo bardzo mi się dłużyła, ale czas prezydentury opisany jest bardzo ciekawie. Po powrocie z wakacji pozwoliłam sobie na trochę mroczniejsze książki. Najpierw przeczytałam wielowątkowe, trzymające w napięciu „Złamane dusze”, potem chwytające za serce „Kiedyś po ciebie wrócę” Czykierdy-Grabowskiej (obie bardzo polecam), na koniec takie sobie „Zniknięcie Annie Thorne”, które mnie nie porwało.

czytanie na plaży

Seriale

Zastanawiam się, czy powinno się kręcić dalsze części bardzo dobrych seriali i nadal nie wiem. Obejrzałam kolejne serie dwóch seriali i jedna była dobra, druga zła. Może więc to zależy? Drugi sezon „Dark” sporo wyjaśnia, ale jeszcze więcej plącze. W moim odczuciu jest chyba nawet lepszy niż pierwszy sezon. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że „Dark” to jest takie „Stranger Things” dla większych dzieci i trochę się z tym zgadzam. Trzeba przy nim pomyśleć. A to, co zrobiono z trzecim sezonem „Stranger Things”, jest dla mnie bardzo słabe. Zamiast sentymentalnego powrotu w klimat lat 80., są tylko potwory, rosyjscy szpiedzy i mnóstwo efektów specjalnych. Wielka szkoda. Kolejny sezon obejrzę z ciekawości, bo widać w jakim kierunku to wszystko zmierza, ale żal mi straconego potencjału. Ciekawa jestem, jakie są Wasze spostrzeżenia?

Co u mnie

Pierwsza połowa lipca upłynęła mi na wielkich greckich wakacjach. Tym razem byliśmy na Krecie i jeśli jeszcze nie widzieliście zdjęć, koniecznie musicie to nadrobić. Po powrocie wysiadła nam pralka. Byliśmy z dwiema dużymi walizkami brudnych ubrań a tzw. fachowiec prawie tydzień zwodził nas, czy uda się ją naprawić, czy mamy sobie szukać nowej. Ostatecznie okazało się, że nic już z niej nie będzie (miała biedaczka 11 lat a jej producent dawno upadł). Dumając nad zakupem nowej, zorganizowaliśmy w międzyczasie córkom na wsi rodzinne urodziny. W tym roku tak się złożyło, że świętowały 3 razy. Najpierw z koleżankami, potem z nami w Grecji i wreszcie z resztą rodziny. To już taka nasza mała tradycja, urodziny na wsi muszą być. Tym razem nawet pogoda dopisała. Po powrocie do Wrocławia, kiedy w końcu w łazience stanęła nowa pralka, mój kręgosłup odmówił posłuszeństwa. Ratowałam się środkami dostępnymi bez recepty, ale ponieważ nie było poprawy, musiałam iść do lekarza po coś mocniejszego. Okazało się, że nie wszystkie przepisane leki mogę brać (po jednych miałam taki zjazd, że musiałam je odstawić), ale mi pomogły. Teraz więc jakieś lekkie ćwiczenia i większa dbałość o to, żeby takie akcje przydarzały mi się jak najrzadziej.

Leszczynówka Białe Błoto

A jak tam Wasz lipiec? Zawsze, jak się kończy, uświadamiam sobie, że koniec wakacji już blisko. Też tak macie?