Jak w garncu – podsumowanie marca

Zmęczył mnie ten miniony miesiąc. Luty dał nadzieję na piękny początek wiosny a marzec raz serwował nam ciepłą i słoneczną pogodę, raz zimny wiatr i nocne przymrozki. W marcu jak w garncu – sprawdziło się w tym roku wyjątkowo. A mnie ogarnął jakiś marazm. Totalne nicnierobienie. Nie wiem, kiedy minął ten miesiąc i co mnie tak zmęczyło, skoro niewiele zrobiłam, ale dobrze że się już skończył. Mam nadzieję, że kolejny będzie nie tylko cieplejszy ale i bardziej owocny. Tymczasem zapraszam na moje małe podsumowanie marca.

tulipany, kawa, książka na kanapie

Książki

Czasem mam tak, że po niektórych książkach trudno mi sięgnąć po kolejną. Tak było z „Dziewczyną z gór”, którą przeczytałam pod koniec lutego. Nie mogłam się po niej otrząsnąć. Dlatego marzec zamykam tylko z 4 przeczytanymi pozycjami.

  • „Gdybyś tylko wiedziała” Hannah Beckerman – trudna i smutna książka. Audrey jest śmiertelnie chora. Jej największym marzeniem jest pogodzenie córek. Jess i Lily nie rozmawiają ze sobą od 30 lat. Wtedy w ich rodzinie wydarzyło się coś złego. Okazuje się, że obie siostry mają tajemnice, ale to Jess nie chce nawet słyszeć o Lily. Wyjaśnienie całej tej sytuacji jest zaskakujące dla nich obu. „Gdybyś tylko wiedziała” jest opowieścią o rodzinie, o zaufaniu, niedopowiedzeniach, tajemnicach, porzuconych marzeniach. Jest opowieścią o miłości, tej rodzicielskiej i siostrzanej, wreszcie o odchodzeniu i śmierci. Mimo trudnej tematyki dobrze się ją czyta.
  • „Nie odpuszczaj” Harlan Coben – lubię książki Cobena, szczególnie te w których nie występuje Myron Bolitar i ta również mnie nie zawiodła. Fabuła kojarzy mi się nieco ze „Stranger Things”. Mamy małe miasteczko, tajemniczą bazę wojskową i zagadkową śmierć, która od lat dręczy Napa – brata jednaj z ofiar, tym bardziej że tuż po tamtym wypadku zniknęła bez słowa pożegnania jego dziewczyna Maura. Wciąga od pierwszej do ostatniej strony. 
  • „(Nie)miłość” Natasza Socha – pozornie nic się w niej nie dzieje. Cecylia i Wiktor są 14 lat po ślubie, mają nastoletnią córkę. W ich małżeństwie coś się wypaliło. Mieszkają razem, ale mijają się, prawie ze sobą już nie rozmawiają. Ona pragnie wolności, planuje złożyć pozew rozwodowy. On zakochał się w swojej studentce. I skończyłoby się pewnie jak w przypadku innych małżeństw, ale Cecylia ulega wypadkowi i na wiele dni zostaje unieruchomiona na wózku. Oboje próbują więc udawać rodzinę. Ona z wygody. On z obowiązku. Smutna książka, trochę gorzka, chociaż dająca nadzieję.
  • „Sprawa dla koronera” John Batesonczekałam na tę książkę. Bardzo podobały mi się „Niewyjaśnione okoliczności” i myślałam, że tutaj będzie podobnie. Niestety ogromna większość spraw opisana jest tak pobieżnie, że trudno mi się było nią tak naprawdę zaciekawić. Męczyłam ją przez wiele dni i to chyba największe rozczarowanie miesiąca.

marcowy stosik przeczytanych książek

Seriale

Dwa seriale i dwa filmy pełnometrażowe. Uwaga, notujcie, bo oba seriale warte polecenia.

  • „Upadek królestwa” – serial historyczny trochę w tematyce „Wikingów”, ale dla mnie dużo lepszy. 3 serie, w sumie 26 odcinków. Akcja toczy się w IX wieku na Wyspach Brytyjskich. Głównym bohaterem jest syn saskiego szlachcica, porwany i wychowywany przez Wikingów. Próbuje odzyskać ziemie przodków, pomaga zjednoczyć królestwo brytyjskie, ale przede wszystkim toczy ze sobą wewnętrzną walkę, kim tak naprawdę jest, Sasem czy Wikingiem. Świetnie zarysowane postaci, ciekawa fabuła, bez epatowania przemocą, ładne plenery, klimatyczna muzyka. Musicie to zobaczyć. 
  • „Przystań” – serial obowiązkowy dla fanów Profesora z „Domu z papieru” i miłośników kina hiszpańskiego. Alexandra dowiaduje się, że jej mąż popełnił samobójstwo. To dla niej szok, bo wydawało jej się, że byli razem wyjątkowo szczęśliwi. Gdyby tego było mało, okazuje się, że miał inną kobietę – Veronicę. Przez lata wiódł podwójne życie. Alex próbuje się dowiedzieć, kim tak naprawdę był i dlaczego zginął. Przyjmując fałszywą tożsamość zaprzyjaźnia się z Veronicą i powoli odkrywa jego sekrety.
  • „Gotowi na wszystko. Exterminator” – ten film obejrzałam w efekcie mojej małej fascynacji muzyką Pawła Domagały, jest on bowiem jednym z głównych bohaterów. W filmie również śpiewa, do tego kawałki, które mogą rozbawić Was do łez. Oto bowiem mamy ostrą kapelę, która zmuszona jest grywać na festynach popularny, lekki repertuar. To opowieść o męskiej przyjaźni, marzeniach, ambicjach, małomiasteczkowym życiu. Dobra polska komedia.
  • „Dunkierka” – bardzo spokojny ale jednocześnie pełen emocji film Christophera Nolana o ewakuacji wojsk alianckich spod Dunkierki latem 1940 roku. Jeśli lubicie tego typu dramaty wojenne, polecam.

marcowy zachód słońca

Co u mnie

Nie pytajcie mnie nawet, co robiłam w marcu, bo najbardziej sensowną odpowiedzią wydaje się „nic”. Trochę wstyd, ale przecież widać, że nawet książek nie czytałam. Nie wiem tylko, co mnie tak zmęczyło w takim razie. Przesilenie wiosenne? Pozwólcie więc, że się już pożegnam, żeby robić „coś”, bo trochę mi się tego nazbierało.

I tym „optymistycznym” akcentem kończę na dziś. Ciekawa jestem, jak tam Wasz marzec. Mam nadzieję, że bardziej owocny niż mój?