Jeszcze więcej dobrych seriali

Uwielbiam niespieszne wieczory z pyszną lekką kolacją i odcinkiem dobrego serialu. Niespełna godzina cudownego relaksu. A ponieważ czasu ubywa, a seriali przybywa, mam dziś dla Was jeszcze więcej dobrych seriali – przegląd tych najlepszych, najbardziej wartych uwagi, które obejrzałam w ostatnim czasie. Siadajcie wygodnie. Notujcie. Który obejrzycie w pierszej kolejności?

Black Mirror

Black Mirror

To serial inny niż wszystkie pozostałe, które Wam dziś polecam. Odcinki można oglądać w dowolnej kolejności, ponieważ nie są ze sobą powiązane. Każdy z nich to osobna historia. Łączy je tylko to, że są osadzone w niedalekiej przyszłości i pokazują zagrożenia powstałe w wyniku rozwoju cywilizacji. Polecam Wam szczególnie trzecią serię. Niektóre odcinki są szokujące, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że świat zmierza w złym kierunku.

The Knick

The Knick

„The Knick” polecam szczególnie fanom prozy Thorwalda. Serial przedstawia perypetie personelu nowojorskiego szpitala z początku XX wieku (taki wczesny „Ostry Dużur”), kiedy wprowadzanie były pionierskie metody leczenia a umieralność pacjentów była ogromna. Niesamowite jest to, jak wiele się zmieniło w medycynie przez niespełna 150 lat.

Belfer

Belfer

Znajomi oglądali wcześniej i mówili, że Stuhr denerwuje, że się domyślili, kto zabił. Spodziewałam się więc przereklamowanego serialu, a okazał się naprawdę niezły. Stuhr świetny w swojej roli, autentyczny a ja do końca nie wiedziałam, jakie będzie zakończenie. Polecam. A mnie „Belfer” tylko utwierdza w przekonaniu, że robimy coraz lepsze seriale i naprawdę nie mamy się czego wstydzić.

Narcos

Narcos

„Narcos” to historia poniekąd na faktach, choć jest tu też oczywiście miejsce na fikcję literacką. Przedstawia losy legendarnego kolumbijskiego bosa narkotykowego Pabla Escobara a w szczególności walkę z nim, jaką prowadziły Stany Zjednoczone oraz rząd kolumbijski. Warto obejrzeć ten serial, żeby sobie uświadomić, jak właściwie jeden człowiek może sobie przy pomocy pieniędzy oraz przemocy podporządkować rząd i służby mundurowe.  I to nie tak dawno temu.

The Man in the High Castle

The Man in the High Castle

„Człowiek z wysokiego zamku” to alternatywne spojrzenie na historię Stanów Zjednoczonych Ameryki. Pokazuje, jak mogłoby wyglądać tam życie, gdyby to Niemcy jako pierwsi skonstruowali bombę atomową, wygrali II wojnę światową i podzielili się Ameryką z Japonią. Interesująco ale trochę strasznie.

Peaky Blinders

Peaky Blinders

„Peaky Blinders” to historia gangsterskiej rodziny z Birmingham, która próbuje zwiększyć swoje wpływy. Zarabiają na nielegalnych zakładach bukmacherskich, haraczach, na handlu na czarnym rynku, ale też trzymają się razem, pomagają sobie, kochają. Genialny Cillian Murphy w roli Thomasa Shelby’ego i świetna muzyka. Polecam

Stranger Things

Stranger Things

„Stranger Things” to taki mój lekki zwrot w stronę fantasy w stylu „Jumanji”. Mamy tu więc magiczny świat, do którego zostaje wciągnięty jeden z bohaterów, szukających go przyjaciół oraz nie zawsze idealną matkę (w tej roli Winona Ryder) a oprócz tego małomiasteczkowy klimat, w którym niby wszyscy się znają. Jesienią wyjdzie druga seria.

The Five

The Five

„The Five” jest serialem, do którego scenariusz napisał sam mistrz powieści kryminalnych Harlan Coben. Nie dziwi więc specjalnie, że wszystko jest w nim świetnie przemyślane. Wiele lat po zaginięciu małego chłopca, którego ciała nigdy nie odnaleziono, jego DNA pojawia się na miejscu zbrodni. Rodzina, przyjaciele z dzieciństwa wracają do minionych lat próbując rozwiązać zagadkę. Okazuje się, że każdy z nich ma coś do ukrycia. Fabuła wciąga, mamy nieoczekiwane zwroty akcji i wyjątkowy klimat. Polecam nie tylko fanom Cobena.

Stosunkowo niedawno wyszedł też nowy sezon „Paktu”, który już obejrzałam i bardzo Wam również polecam. Wiem też, że zaczął się trzeci sezon „Braodchurch”, o którym pisałam Wam jakiś czas temu. Mam nadzieję, że będzie trzymał poziom dwóch poprzednich i już się nie mogę doczekać, kiedy go obejrzę. Po 8 latach powraca też „Prison Break”! Pamiętacie przystojnego Wentwortha Millera w roli Michaela Scofielda? Nie wiem, czy ten powrót może się udać tym bardziej, że powraca główny bohater, który podobno zginął po koniec ostatniej serii, ale przyznam, że jestem trochę ciekawa. Będziecie oglądać?

Przeczytaj również

Ależ to był piękny miesiąc – podsumowanie lutego Nie pamiętam, kiedy ostatnio mieliśmy taki piękny luty! Wszystkie te ciepłe i słoneczne dni sprawiły, że powoli zaczęłam budzić się do życia. Uwielbiam ten stan, kiedy mam ochotę na działanie a wszystkie najmniejsze smutki ro...
Nie taki zły październik – moje podsumowanie miesiąca Piękną nam pogodę zafundował październik na koniec, prawda? W poniedziałek kładłam się spać, było prawie zimowo, na termometrze zaledwie kilka stopni. We wtorek rano wstałam i temperatura już prawie letnia, 20'C o 7 rano. Nie...