Vianek: odżywczo-wygładzający peeling do ciała

Kiedy Sylveco przedstawiło swoje nowe dziacko Vianek, bardzo ucieszyła mnie duża ilość kosmetyków do pielęgnacji ciała: żeli myjących, peelingów, olejków do ciała i maseł. Jako maniaczka tego rodzaju kosmetyków, to właśnie je zapragnęłam wypróbować w pierwszej kolejności. Dziś chciałabym Wam przedstawić odżywczo-wygładzający peeling do ciała z mielonymi pestkami moreli.

Vianek: odżywczo-wygładzający peeling do ciała z mielonymi pestkami moreli

Z opisu producenta

Odżywczo-wygładzający peeling do ciała z drobno zmielonymi pestkami moreli oraz cukrem, złuszcza martwy naskórek, wzmacnia i głęboko odżywia. Olej z pestek moreli i rokitnikowy dostarczają skórze dużej porcji witamin i przeciwutleniaczy, dzięki czemu zyskuje ona zdrowy koloryt i odpowiednią sprężystość. Apetyczny zapach sprawia, że masaż skóry staje się przyjemnością, a efekty widoczne są już po pierwszym użyciu.

Vianek: odżywczo-wygładzający peeling do ciała z mielonymi pestkami moreli

Opakowanie, konsystencja, zapach

Peeling otrzymujemy w plastikowym zakręcanym słoiczku. Jego świeżość gwarantuje papierowa nalepka naklejona na wieczko i bok słoiczka. Etykieta jest trwała i czytelna, nawiązująca do całej serii. Na jej odwrocie znajdziemy między innymi krótki opis produktu, sposób użycia i skład. Sam peeling ma mleczno pomarańczowy kolor z widocznymi drobinkami cukru i mielonymi pestkami moreli. Jego konsystencja przypomina gęste masło, nie jest ani zbyt sucha i zbita ani zbyt rzadka. Zapach jest słodki, przypomina mi zapach ciastek, z lekko (naprawdę lekko) wyczuwalną nutą moreli. Producent zaleca używanie na wilgotną skórę 1-2 razy w tygodniu aż do rozpuszczenia się cukru. Peeling należy zużyć w ciągu 3 miesięcy od momentu otwarcia.
Pojemnik 150 ml kosztuje około 18 zł.

Vianek: odżywczo-wygładzający peeling do ciała z mielonymi pestkami moreli, skład

Skład

INCI: Glycine Soja Oil (olej sojowy), Sucrose (cukier), Glyceryl Stearate (emulgator), Prunus Armeniaca Seed Powder (sproszkowane pestki moreli), Glyceryl Laurate (emulgator), Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z pestek moreli), Hippophae Rhamnoides Oil (olej z rokitnika), Tocopheryl Acetate (antyoksydant), Benzyl Alcohol (konserwant, rozpuszczalnik), Dehydroacetic Acid (konserwant), Parfum, Limonene, Linalool (substancje zapachowe).

Vianek: odżywczo-wygładzający peeling do ciała z mielonymi pestkami moreli

Podsumowanie

Może niepotrzebnie tak wiele spodziewałam się po tym peelingu, dlatego czuję się lekko zawiedziona. Co sobie wyobrażałam? Przede wszystkim miałam nadzieję na świeży owocowy zapach. Tutaj zaś mamy aromat słodkich ciasteczek, który zdecydowanie nie jest moim ulubionym zapachem kosmetyków. Patrząc na skład myślałam też, że peeling pozostawi na skórze tłustą warstewkę. Tutaj tego nie ma. Co prawda skóra nie jest w dotyku tak czysta, jak po umyciu żelem, jest wyraźnie nawilżona, ale pokrywa ją tylko ledwo wyczuwalna otoczka. Szkoda. Wiem jednak, że tego typu peelingi mają swoich zwolenników. Poza tym peeling jest bardzo dobry. Jego konsystencja jest odpowiednia, nie spływa z dłoni ani nie osypuje się. Jego moc, i to niezależnie od tego, czy jest używany na suchą czy wilgotną skórę, pewnie dzięki dużej zawartości oleju, określiłabym jako średnią. Cukier nie rozpuszcza się bardzo szybko, więc można się spokojnie chwilę pomasować. Po takim zabiegu martwy naskórek jest złuszczony a sama skóra odczuwalnie gładsza i milsza w dotyku. Jeśli lubicie słodkie aromaty i nie katujecie swojej skóry mocnymi zdzierakami, będziecie z niego zadowolone. Ja tymczasem wypróbuję inną wersję.

Przeczytaj również

Sylveco: hibiskusowy tonik do twarzy Lubię kosmetyki Sylveco. Znam zdecydowaną większość z nich. Ich naturalne składy i łagodność idą zwykle w parze ze skutecznością. Tym właśnie mnie do ...
Rytuał morskiej pielęgnacji Le Petit Marseillais Nie lubię zimna. Marzę już o wiośnie. Zaczęłam nawet robić plany na lato i szukam za granicą miejscówki na wakacyjny wyjazd. Tęsknię za słońcem i ciep...
Sierpniowe denko Witajcie. Mam nadzieję, że wybaczycie mi dłuższą nieobecność, ale kilka dni temu dopadła mnie angina. Teraz już na szczęście jest lepiej, kończę antyb...