Czy warto się skusić na Pilaten Hydra Black Mask

Czarna maska oczyszczająca pory Pilaten Hydra Black Mask jest hitem internetu od dłuższego już czasu, ale ja się skusiłam na nią dopiero niedawno. Czego ja się o niej wcześniej po tych pierwszych zachwytach naczytałam! Że ma kiepski skład, że jej ściąganie bardzo boli, że się nie sprawdza i ogólnie nie warto. Osób nadal zadowolonych jest stosunkowo niewiele, a i one zdają się nie przekonywać, że to jednak produkt warty kupienia. To jak jest w rzeczywistości?

Pierwsze wrażenia

Pilaten Hydra Black Mask

Nie śmierdzi! Byłam szczerze zdziwiona. Pachnieć też oczywiście nie pachnie, ale zdecydowanie nie jest nieprzyjemna dla nosa. Ma gęstą ale lejącą się konsystencję. Łatwo się usuwa ze zlewu czy wanny. Wystarczy wytrzeć, nie zostawia śladów. Podczas nakładania trochę się rozwarstwia, dobrze jest nałożyć nieco grubszą warstwę. Wysycha w kilkanaście minut. Kiedy jest gotowa do ściągnięcia, jak w przypadku innych masek peel off, wystarczy nieco poruszać nosem czy brodą i sama zaczyna się odklejać od skóry. Ściąganie nie boli. Mam tu na myśli ściąganie z brody czy nosa, nie wydaje mi się, by reszta twarzy potrzebowała takiego oczyszczania.

Skład

Pilaten Hydra Black Mask

Skład maski Pilaten naprawdę jest fatalny i nie zamierzam go bronić. Niektórzy tę maskę porównują nawet do kleju. Swego czasu wzięły ją pod lupę dziewczyny z PiggyPEG, więc jeśli chcecie, u nich znajdziecie dokładną analizę. Ja oczywiście czytam składy i biorę je pod uwagę w trakcie zakupów kosmetycznych, ale jeśli ta maska tak fantastycznie oczyszcza pory jak żadna inna a nałożę ją na 15 minut na brodę i nos raz na kilka dni, to chyba nic wielkiego się nie stanie, prawda? W każdym razie ja nie widzę, by mi szkodziła, więc używam jej nadal. W końcu po to ją kupiłam.

Pilaten Hydra Black Mask – HIT czy KIT?

Pilaten Hydra Black Mask

Myślę, że wokół tej maski narosło wiele legend. Na początku, kiedy jeszcze nie była u nas dobrze dostępna, internet się nią zachwycał. Potem jednak zaczął ją rozkładać na czynniki pierwsze i straszyć. A moim zdaniem poza składem nie ma w niej naprawdę nic strasznego.

Czego się spodziewałam? Śmierdziuszka, który przykleja się do twarzy i potem trudno go z niej ściągnąć a który jednocześnie wcale nie oczyszcza porów. Tymczasem maska jest całkiem przyjemna w użyciu. Nie ma intensywnego zapachu a jej ściąganie w ogóle nie boli. Najczęściej odrywam ją w całości i nie mam potrzeby nawet doczyszczania twarzy z  jej resztek. Jeśli chodzi o oczyszczanie, to nie jest cudotwórcą, jednak bardzo ładnie oczyszcza i zwęża pory. Bez zaczerwienienia i bez podrażnień. Czyni ją to najbardziej skuteczną maską tego typu, jaką znam. Jeśli więc skład Was nie przeraża, to śmiało. Ja polecam.